Kecskemet 2010

W pierwszy weekend sierpnia na lotnisku Kecskemet na Węgrzech odbyły się pokazy lotnicze. Według szumnych zapowiedzi organizatorów, zapowiadały się jedne z najciekawszych, o ile nie najciekawsze airshow w Europie. Dodatkową zachętą była od zawsze zachwalana organizacja i porządek niczym na targach ILA w Berlinie. Dojazd na samo lotnisko oznaczony był świetnie, jeśli tylko najpierw sprawdziło się w słowniku, że pokazy lotnicze w ich języku to 'repulonap'. Wygodniej byłoby napisać po prostu 'airshow'. Porównując z rokiem 2007, kiedy to ostatnio redaktorzy Jetzone zawitali w Kecskemet, niewiele się zmieniło w kwestii organizacji. Pomimo większej liczby widzów Węgrzy stanęli na wysokości zadania i uniknęli większych niedogodności, szczególnie przy wejściu na lotnisko.

Wystawa statyczna rzadko jest tematem naszego zainteresowania, jednak w tym wypadku warto było ją zwiedzić, szczególnie z powodu F-16 Izraelskich Sił  Powietrznych i Su-27 z Ukrainy. Nic więcej oprócz tego poza klasyczne elementy statyki nie było, więc należy przejść do części dynamicznej. A jest tu o czym pisać. Byłoby nawet więcej, gdyby nie pogoda, która zarówno w sobotę jak i w niedzielę przed południem nie rozpieszczała i pokazy zaczynały się z poślizgiem spowodowanym niską podstawą chmur. Jednak w momencie gdy pogoda się poprawiała, rozpoczynało się również latanie. W tym momencie należy powiedzieć, że pokazy w Kecskemet mają jedną, a poważną wadę (chociaż niektórzy mogą to odbierać jako ogromną zaletę) - pokaz dynamiczny jest tak napchany atrakcjami, że po prostu nie ma możliwości zjedzenia choćby drobnego lunchu bez przegapienia jakiegoś ciekawego przelotu. Było tak dużo dopalaczy i akrobacji w powietrzu, że ciężko wymienić wszystko co latało: od Spartana, po MiGa-21, przez eFy-16, eFy-18, MiG-29 i oczywiście niezastąpionego Rafale. Grup akrobacyjnych również niemało: od Turkish Stars aż po Frecce Tricolori, którzy jak zwykle 'zabijają show' innym formacjom. Nie zabrakło Biało-Czerwonych Iskier, jednak organizator zaplanował ich pokaz w momencie bardzo niskiej  podstawy chmur i nasi Piloci musieli znacznie uszczuplić program.

Reasmując: było dużo dopalacza, cała masa wystrzelonych flar i dymu. Nawet nie zabrakło wybuchów podczas pokazu możliwości węgierskiej armii.

 



 
Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie materiałów zawartych na stronie bez uprzedniej zgody właściciela jest zabronione.
Copyrights by: jetzone.pl 2008 - 2010 | Projekt i wykonanie portalu: jcd.pl | Na silniku windu.org