AVIASVIT-XXI

Nawigacja: Home / Artykuły / AVIASVIT-XXI

Zapraszamy do przeczytania artykułu Macieja Wolańskiego o targach lotniczych AVIASVIT – jedynych na świecie, na których można obejrzeć pokaz dynamiczny największego samolotu transportowego na świecie – Antonowa 225 Mriję. Impreza odbyła się na lotnisku w podkijowskiej miejscowości Gostomel.

Niewielka oferta pokazów lotniczych w kraju zmusza polskich miłośników lotnictwa do poszukiwania wrażeń za granicą. Rozglądając się za interesującymi imprezami najczęściej kierujemy się na zachód, lub ewentualnie południe zwiedzając różne, niekiedy odległe, zakątki państw Unii Europejskiej. Patrząc na wschód myślimy jedynie o wielkich moskiewskich pokazach MAKS, jednak z powodu odległości i kosztów nie jest to wycieczka na weekend. Ukraina zaś wielu kojarzy się z tragicznymi wydarzeniami ze Lwowa z 2002 roku, kiedy to SU-27 wpadł w tłum zabijając 83 osoby. Od tamtego czasu na terytorium naszego południowo-wschodniego sąsiada nie odbywają się praktycznie żadne pokazy. Z jednym wyjątkiem – Antonow, największy producent samolotów cargo dawnego bloku wschodniego, organizuje na lotnisku w podkijowskiej miejscowości Gostomel targi lotnicze AVIASVIT-XXI. Jest to impreza wyjątkowa, ponieważ w tym roku w powietrzu można było obejrzeć maszyny tylko jednego producenta. Taka informacja nie brzmi zachęcająco, dopóki nie spojrzy się na plan pokazów, zawierającego dziesięciominutowy show w wykonaniu największego aktualnie latającego samolotu transportowego, jedynego napędzanego sześcioma silnikami odrzutowymi, czyli legendarnego An'a-225 Mriji. Jeśli dodać do tego weterana, potężnego Anteusza (An-22), którego źródłem mocy są pierwsze na świecie silniki turbośmigłowe z przeciwbieżnymi wirnikami, mało kto będzie w stanie przejść obok tej imprezy obojętnie.

 

Ostatnie przemiany polityczne sprawiły, że Polacy są raczej pozytywnie odbierani przez Ukraińców, a doświadczenie z dwóch poprzednich wypraw w te rejony tylko potwierdzało moje przekonanie, że nie jest to wcale tak dziki kraj, jak go niektórzy malują. Największym problemem okazały się być się drogi, o wiele bardziej dziurawe i nierówne od naszych, skutecznie utrudniający utrudniające szybki dojazd do Kijowa.

  We znaki wdaje się również dojazd na samo lotnisko- brak jakichkolwiek oznaczeń trasy dojazdu z Kijowa, a pierwsze drogowskazy ujrzeliśmy dopiero w samym Gostomelu. Do organizacji na poziomie ILA brakuje naprawdę wiele, a parking na polu świeżo po sianokosach nie należy do najwygodniejszych. Jednak wejście na teren lotniska pozwala zapomnieć o wszystkich troskach pozostawionych przed płotem. Od razu rzuca się w oczy niesamowicie ogromny betonowy hangar, prawdopodobnie potrafiący pomieścić nawet Mriję, w którym usytuowano wszystkie stoiska wystawców oraz biuro organizatorów. Ale to co najważniejsze, znajdowało się na płycie lotniska. Kilka Rusłanów, An-22, An-12, An-70, czy wreszcie sławny An-225 stanowiły tylko część lotniczych atrakcji.

 

Najbardziej zaskakujący był brak publiczności, w piątek po płycie spacerowało może 200 gości, co z drugiej strony jednak ułatwiało fotografowanie niezastawionych barierkami eksponatów. Kolejną zaletą tak skromnej widowni okazała się możliwość zajrzenia do wnętrza niektórych samolotów prezentowanych na ogólnodostępnej płycie. Szczególne wrażenie wywiera ładownia Mriji, która dzięki swoim gabarytom pozwala przewozić ładunki, których nie jest w stanie pomieścić żaden inny samolot transportowy.

Wielkie zainteresowanie publiczności wzbudziło również pokazowe otwieranie przedniego włazu towarowego, wokół dziobu kolosa zebrali się praktycznie wszyscy zwiedzający. Mrija była jednak wyjątkiem gdyż w większości samoloty były zamknięte i jedyną możliwością zajrzenia do środka było dogadanie się np. z technikiem akurat serwisującym daną maszynę. W ten właśnie sposób udało mi się jako jednemu z niewielu zobaczyć od środka weterana wielkogabarytowych przewozów Antonowa, czyli słynnego Anteusza (An-22).

Pomimo wcześniejszych zapowiedzi i zaprezentowaniu programu na stronie internetowej targów, nie odbyły się w piątek praktycznie żadne pokazy dynamiczne, oprócz nielicznych ultralajtów i jednego An'a-74. Był to więc idealny dzień na obejrzenie części statycznej, no i oczywiście zajrzenie do ogromnego hangaru w którym znajdowały się stoiska wystawców. Nieco zawiodłem się na różnorodności prezentowanych produktów, jednak oprócz pustych boxów i lokalnej prasy fachowej dało się wyszukać bardzo ciekawe stanowiska, jak na przykład ozdobione sporych rozmiarów makietami samolotów stoisko Antonowa. Uwagę przykuwała również oferta Irańczyków produkujących An'a-140, znanego na tamtejszym rynku jako „IR.AN-140”. Do ciekawostek można zaliczyć także stoisko białoruskiej firmy 558 ARP (558 Aircraft Repair Plant, czyli po prostu lotnicze zakłady remontowe) wykonującej oprócz standardowych remontów, również modernizacje wybranych modeli samolotów wojskowych. W kontekście aktualnego w ostatnich latach w Polsce tematu ewentualnej modernizacji MiGów-29, ciekawym wydaje się fakt iż zmodyfikowaną przez siebie wersję reklamują jako samolot lepszy od szwedzkiego Gripena, czy francuskiego Rafale'a. Najważniejszymi zmianami w oferowanej przez Białorusinów wersji jest są instalacja do tankowania w powietrzu, ulepszony radar oraz nowe uzbrojenie.

Dla wielu fanów lotnictwa obowiązkowym punktem pokazów lotniczych jest zakupienie lotniczej pamiątki, swego rodzaju łupu z imprezy. Niestety pod tym względem Ukraińcy nie rozpieszczali gości i oprócz zgubionego przeze mnie w An'ie-22 plakatu Anotnowa i plastikowych modeli do sklejania nie oferowali nic. Również oferta gastronomiczna pozostawiała wiele do życzenia i niewielu gości skusiło się na jedzenie zachęcające bardzo przystępnymi cenami.

 

 

W sobotę pomimo bardzo silnego zamglenia wczesnym porankiem, udało się przeprowadzić zapowiadany pokaz dynamiczny z udziałem samolotów Antonowa. Jako że kierunki pasa na lotnisku w Gostomelu to 15-33, a strefa dla publiczności została wydzielona po jego wschodniej stronie, to większość podniebnych akrobacji goście oglądali pod słońce. Na szczęście Ukraińcy popisali się w tej sytuacji bardzo dobrą organizacją, starając się maksymalnie skrócić czas pomiędzy poszczególnymi pokazami. Dzięki temu słońce nie zdążyło ustawić się za oglądanymi samolotami, a fotografowie cieszyli się nie najgorszymi warunkami oświetleniowymi. Tym sposobem blok dynamiczny, w którym wystąpiły prawie wszystkie największe samoloty Anotnowa udało się przeprowadzić w niewiele ponad godzinę.

 

Na niebie oprócz Mriji zaprezentował się również weteran Ukraińskich zakładów produkcyjnych, czyli An-22 „Anteusz”, który mimo wieku zaskoczył w powietrzu manewrowością porównywalną ze swoim młodszym rodzeństwem. Niestety każdy z samolotów wykonywał praktycznie identyczny pokaz, wykonując kilka ósemek, niski przelot oraz na koniec lądowanie. Jedynym urozmaiceniem była prezentacja żadko spotykanej możliwości jazdy do tyłu na rewersach An'a-74, podobnie jak np. amerykański Boeing C-17. Zabrakło bardzo ciekawych samolotów, m.in. An'a-70, czy An'a-32 prezentującego zrzut wody. Również pomimo zapowiedz nie wzbił się w powietrze, żaden samolot wojskowy.

Jednak na sam koniec bloku pokazów Antonowa na publiczność czekała niespodzianka – nad lotniskiem pojawił się i wykonał kilka przelotów popularny u nas An-2. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, iż holował on aż 6 szybowców na raz. Co prawda nie jest to wyczyn rekordowy, lecz widok tylu statków powietrznych związanych ze sobą liną był imponujący. Tym pokazem zakończyły się dla mnie targi AVIASVIT-XXI, chyba jedyne jakie widziałem, a które można było opuścić około godziny 14 z przekonaniem, że w powietrzu już nic ciekawego się nie obejrzy.

Podsumowując muszę stwierdzić, że jak na targi lotnicze organizowane przez jednego z większych producentów samolotów bloku wschodniego, impreza prezentowała się dosyć skromnie, jednak patrząc z drugiej strony daje możliwość obejrzenia statków powietrznych, których na próżno szukać na jakichkolwiek europejskich pokazach.

Jak już wspomniałem, widok Mriji czy Anteusza wykonujących zgrabne ósemki prawie nad moją głową jest niepowtarzalny i już choćby tylko z tego powodu warto było odwiedzić podkijowskie lotnisko Gostomel, nawet pomimo nieobecności MiGa-29, czy Su-27 które prezentowane były się rok temu. Na kolejną porcję ciepłych słów zasługują organizatorzy starający się pomagać zagranicznym gościom, dodatkowo na koniec pokazując czym jest prawdziwa ukraińska gościnność.

Kończąc relację z targów nie mogę nie zamieścić kilku porad dotyczących wypraw na tego typu imprezy na wschód. Dla przyzwyczajonych do zachodnich standardów będzie to nowe przeżycie, jeśli jednak ktoś spodziewa się przepaści cywilizacyjnej to się zawiedzie. Polecam dojazd samochodem – po powrocie do Polski wydaje się że mamy drogi równe jak stół. Warto pamiętać, że główna droga prowadząca z przejścia w Dorohusku do Kijowa jest aktualnie w remoncie i aby nie nadkładać ponad 100km wątpliwej jakości objazdami warto wybrać inną, uczęszczaną przez polskich TIRowców trasę. Dojazd pociągiem jest wygodniejszy, jednak o wiele dłuższy, a samolot o wiele droższy. Dlatego pomimo wielu trudności które można napotkać po drodze polecam dojazd samochodem, pozwalający przy okazji zwiedzić nieco więcej niż samo lotnisko, a zapewniam że warto w Kijowie spędzić więcej czasu niż na samych targach.

 

 



 
Wszelkie prawa zastrzeżone, kopiowanie materiałów zawartych na stronie bez uprzedniej zgody właściciela jest zabronione.
Copyrights by: jetzone.pl 2008 - 2010 | Projekt i wykonanie portalu: jcd.pl | Na silniku windu.org